sobota, 19 września 2015

Pracowicie

     Korzystając z pięknej aury Babiego Lata, wybraliśmy się z mężem i córką na wycieczkę do Gdyni na klif. Fantastyczne widoki i cudowne powietrze.

 
     Po powrocie do domu, smacznym obiadku i odpoczynku, wzięłam się za gotowanie dżemu. Kilka dni wcześniej nazbierałam trochę głogu i jabłek. O ile wiedziałam co zrobię z jabłkami, o tyle nie miałam pojęcia jak zabrać się za głóg, z którym wcześniej nigdy nie miałam doczynienia. Ale myślałam i myślałam i tak powstał pyszny dżemik... albo marmoladka :) Sama nie wiem, ale nie ulega wątpliwości, że jest to pyszne :)


   W międzyczasie powstają moje pierwsze skarpetki. Jestem strasznie podekscytowana, bo robię je szydełkiem a mają być prezentem dla mojego męża. Mam nadzieję, że uda mi się je zrobić do Gwiazdki. 
     Pozdrawiam 

1 komentarz:

  1. Martuś, widzę duże zmiany u Ciebie ... a dżemik mniam mniam
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za pozostawione słowo :)