niedziela, 11 marca 2012

O moim życiu - kryzys

  Co robić kiedy wszystko wydaje się beznadziejne i szare? Człowiek rano wstaje z łóżka tylko dlatego, by sprawdzić kolejne ogłoszenia o prace i ewentualnie wysłać CV. A potem co? Nic. Nikt nie raczy nawet zadzwonić i powiedzieć: "Zapraszamy na rozmowę...", albo chociaż: "Przykro mi, ale nie zakwalifikowała się pani dalej..." Złudna nadzieja jest bardziej bolesna niż najgorsza prawda. 
   Czasem bywa tak, że w ciągu tygodnia są dwie rozmowy, wszystko idzie pięknie, potem zaproszenie na dalszy etap rekrutacji, gdzie słychać same dobre słowa: " To dobrze, tam też dobrze, o widzę, że pani się w tym orientuje, itd.", uśmiechy, miła rozmowa i padają słowa: " Proszę czekać na telefon w następnym tygodniu." Ale kiedy czekam cały tydzień, i telefon noszę ze sobą nawet do toalety - przecież zadzwonią- pod koniec tygodnia okazuje się, że było to kłamstwo. W piątek sama staram się zadzwonić, a tam nikt nie odbiera telefonu... Kolejny kryzys, kolejny w tym miesiącu. Zastanawiam się, co zrobiłam, powiedziałam źle... Przeglądam swoje dokumenty aplikacyjne, szukam błędów. Nic, żadnych błędów nie ma. Przeglądam jeszcze raz i znowu nic. Jeszcze raz i ... No tak. Rubryczka z doświadczeniem ... Przecież ja nie mam doświadczenia, tylko praktyki zawodowe na studiach. Ale gdzie zdobyć to doświadczenie, kiedy nikt bez niego nie chce mnie zatrudnić?
   Staż jest najlepszym rozwiązaniem, więc dzwonię po rożnych placówkach, organizacjach i instytucjach, ale za każdym razem słyszę to samo: "Ale jak to staż? Jak pani sobie to wyobraża? Ja nie będę żadnych papierów wypełniać! Ja nie mam czasu, żeby zajmować się jakimiś stażystami!" ...
   To może inna praca, taka przejściowa? A jak znajdę coś lepszego, to po prostu zrezygnuję z tej przejściowej. Na pierwszy ogień idą sklepy wszelkiego rodzaju. W spożywczych nie, bo mam nieaktualną książeczkę sanepidowską, w odzieżowych nie, bo nie mam doświadczenia, z narzędziami nie, bo jestem kobietą... To może kadry, w końcu robiłam kilka miesięcy temu kurs. No cóż, okazuje się, że wywaliłam pieniądze w błoto, bo każdy chce pracownika z co najmniej dwuletnim doświadczeniem. Możliwości mi się wyczerpują...
   Nie długo kończę 27 lat, skończyłam studia psychologiczne, jestem bezrobotna i nadal utrzymują mnie rodzice, którzy naciskają mnie coraz bardziej, abym szła do pracy. I wcale im się nie dziwię. W tym wieku nie mieć żadnego doświadczenia, wizji na zatrudnienie i emeryturę, to przecież dno. Coraz częściej myślę, że studia to był ogromny błąd. Prędzej znalazłabym pracę po maturze. Ale człowiek chce być kimś, mieć lepszą pracę, a teraz... teraz jestem bezrobotnym nikim. 
   Musiałam w poprzednim życiu nieźle nagrzeszyć, skoro teraz mam to co mam. Staram się mieć dobrą minę do złej gry i chodzić z podniesiona głową, nie poddawać się, ale czuję, że brakuje mi sił. Czuję, że nikt mnie nie rozumie - to pewnie tylko moje subiektywne odczucie. Z mężem kłócę się coraz częściej, do rodziny i znajomych prawie w ogóle nie dzwonię, boję się pytań, co tam u mnie słychać, czy znalazłam już pracę... Ja wiem, że oni nic złego na myśli nie mają, starają się w ten sposób okazać zainteresowanie. Chciałabym im móc powiedzieć, że u mnie wszystko dobrze, że mam wreszcie pracę.  Mam marzenia jak każdy, praca, dzieci, dom...
   Nie wiem komu mogłabym o tym wszystkim powiedzieć. Tu jest inaczej, bardziej anonimowo i przez to łatwiej. Człowiek który żali się na swoja dolę, w naszym społeczeństwie uznawany jest za egoistę, który czeka na gotowe. Owszem są takie osoby, ale jest wiele takich, które potrzebują tylko szansy i  wówczas wszystko zmienia się na lepsze. Ja potrzebuję takiej szansy, abym mogła udowodnić, że jestem jej warta, że jestem dobra w tym co robię, że jestem kimś. Przecież nie jestem głupia i nie mam dwóch lewych rąk.
   Nie wiem na jak długo starczy mi sił na poszukiwanie mojej szansy, ale puki je mam, nie poddam się i będę szukać. Mogę mieć tylko nadzieję, że znajdę ją niedługo.

13 komentarzy:

  1. Jestem obserwatorem Twojego bloga strasznie mi się podobają prace jakie wykonujesz, są piękne, dopracowane i takie inne(oczywiście bez słodzenia) każdy ma gorsze i lepsze dni, z pracą ogólnie jest ciężko sama szukałam niestety bez rezultatu, ale w domu staram się dorabiać, szyjąc gotując(forma cateringu)może załóż coś własnego-internetowo?? Moja młodsza córka ma na imię Marta ma dopiero 7 lat ale ona wie czego chce, mówi do mnie mamo nie ma rzeczy niemożliwych a ja dodam że musi nadejść odpowiednia pora, Ja jestem po maturze i niestety pracy też nie ma, nie załamuj się idzie wiosna: zapach kwiatów, słonce, tęcza jestem pewna że znajdziesz coś odpowiedniego. Na koniec dodam taki mój cytat: Parasol jest jak tęcza:kolorowy, duży i nigdy nie wiesz kto się pod nim schowa;-) możesz się schować poczuć ciepło i przypływ energii a potem ruszać do boju. Życzę dojścia do celu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Marciula w jakich okolicach mieszkasz, bo jeśli stolica i okolice to możesz się ze mną skontaktowac jestem specjalistą ds stażu i psychologiem, pracuje w Ogólnopolskim Telefonie Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 nam stażystów potrzeba choć rekrutacja łatwa nie jest, ale zawsze oddzwaniamy albo odpisujemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za propozycję :) Gdybym mieszkała w Warszawie, to bym skorzystała. Niestety (a właściwie stety, bo uwielbiam to miasto) mieszkam w Trójmieście.

      Usuń
  3. Tak mi przykro, że masz taką sytuację :(
    Mnie się na szczęście udało i po studiach pedagogicznych od razu dostałam pracę, jednak początkowe szczeble awansu przy niepełnym wymiarze godzin też nie przynoszą specjalnych profitów. Jednak choć nie jestem pewna co roku, czy od września nadal będzie dla mnie praca to jestem dobrej dobrej myśli i na szczęście mam już zdobyte doświadczenie.
    To strasznie przykre, że w Polsce wszystko jest na opak, że ludziez niższym wykształceniem łatwiej dostają pracę niż Ci, którzy wiele lat uczyli się zawodu :(
    Mój przyszły mąż obecnie pracuje zagranicą, choć zarzekaliśmy się, że nigdy do tego nie dojdzie, niestety wydatki przekraczają nasze możliwości :(
    Ciągle jednak wierzę, że będzie dobrze i ze spokojem będę mogła patrzeć w przyszłość.
    Życzę Ci nowych perspektyw, wymarzonej pracy i odzyskania pogody ducha :) Trzymaj się cieplutko. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Marta widzę że też borykasz się z problemem pracy witaj na pokładzie ja też szukam pracy i podobnie jak Ty mam wzloty i upadki lepszy lub gorszy dzień i ta świadomość że człowiek musi zarobić na emeryturę... tylko gdzie? Mając 40 w zanadrzu człowiek myśli doswiadczenie mam, dzieci odchowane i co żadnych telefonów czasami myślę sobię co dalej począć ze swoim życiem....
    Ale jestem dobrej myśli wspierana przez najbliższych, że będzie dobrze i uda się gdzieś zaczaćpracować:) Życzę Ci wytrwałości, powodzenia i najważniejsze oparcia w najbliższych :)
    pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam w klubie bezrobotnych.Uczucia takie jak Twoje targają nami wszystkimi którzy szukają pracy. Ty nie masz doświadczenia, ja mam go za dużo, Ty masz wykształcenie humanistyczne , ja techniczne, Ty jesteś młoda, ja w wieku 50+ ale traktowane jesteśmy tak samo. W urzędach, instytucjach bezsensowne egzaminy ze znajomości nie wiadomo czego.Ostatnio zapytano mnie co się znajduje w mieście odległym o 200 km.Okazało się , że filia tej firmy do której startowałam. Staram się nie tracić poczucia własnej wartości i Tobie też tego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. No i ja się przyznam że w tej grupie jestem, chociaż mam plany i staram się wybić. I właśnie jutro idę składać wnioski na dofinansowanie z PUP, zobaczymy co z tego mi wyjdzie, jeśli mnie odrzucą to bez ich łaski i tak założę firmę, będzie mi ciężko bez maszyn, no ale po 3 miesiącach działalności mogę kupić na raty :-)

    trzymaj się ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Martula, wiem że z pracą jest ciężko, bardzo ciężko. Kończymy studia i nie mamy żadnych szans na rynku pracy bo przecież nie mamy doświadczenia. Ale mnie po 1,5 roku siedzenia w domu udało się dostać na staż, sama złożyłam podanie, zaczynam już we czwartek. Jeżeli mogę ci jakoś doradzić to może próbuj tam gdzie na pewno wiesz że kogoś potrzebują. Mnie udało się w urzędzie skarbowym, teraz potrzebują tam dosłownie każdych rąk. W moim mieście bardzo chętnie przyjmują stażystów do ośrodka pomocy społecznej, może spróbuj u siebie. Z drugiej strony wiem, że staż obojętnie gdzie nie jest dobrym rozwiązaniem, owszem, są z tego pieniądze ale nie zawsze zdobyte doświadczenie jest przydatne. Nie wiem jakie konkretnie studia skończyłaś, ale na pewno coś znajdziesz, trzymam mocno kciuki, nie daj się. Jak to mój facet mówi, trzeba wchodzić oknami gdy wypraszają cie drzwiami.
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jestem psychologiem, a właściwie absolwentką psychologii.

      Usuń
  8. ja jedynie co si moge polecic, to tym wszystkim znajomym dzwoniccym i nie - mów im ze szukasz pracy ciagle, zeby popytali u siebie w firmie.., popytali znajomych swoich... moze cos sie znajdzie:) pozdrawiam i trzymaj sie. zaraz zrobi sie cieplej, lzej (ciuchy) i bedzie lzejsza, weselsza i napewno cos znajdziesz

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki, Kochana! Za siebie również, bo borykamy się z tym samym problemem...niezależnie od wieku i doświadczenia. 40+ też nie jest OK, jak się okazuje! Mam wrażenie,że bez znajomości i układów niczego nie znajdę. Też mnie dopadają kryzysy coraz częściej, ale nie poddawajmy się. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja po studiach znalazłam akurat pracę szybko, bo zostałam po praktykach, za to mam już dość tej roboty i ciągle kombinuję co by tu wymyśleć swojego :)

    Masz talent, może nie jest Ci potrzebny wcale pracodawca? Można zaczynać powolutku, a potem się rozkręcić... A może to jest tak jak z problemami z płodnością: para która kupi sobie pieska nagle zachodzi w ciążę bo zajmuje się czymś innym i odpuszcza sobie robienie dziecka na chwilę ;))) Może jak zaczniesz kombinować coś własnego, to praca się sama znajdzie? Samo to się nic nie dzieje, ale coś gdzieś przypadkiem ktoś narai czy co....

    Pierniczę bo gorączka mnie trawi :) Ale życzę powodzenia i luzu, dużo luzu! Pracodawcy lubią zaangażowanie, ale nie desperację, a mój brat który robi karierę i zmienia prace jak rękawiczki zawsze powtarza: przyjmą Cię jak będą widzieli że tak strasznie to Ci nie zależy, to im ma bardziej zależeć na Tobie! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś Martusiu w wieku mojego syna :)I wyobraź sobie on tak jak Ty szukał pracy prawie rok. Najpierw był na stażu a potem był rok bezrobotny. Pamiętam ,że nie było dnia by nie wysyłał CV .Już wszyscy w domu mieliśmy dość tej jego bezsilności i przygnębienia jakie narastało z dnia na dzień :( I wreszcie znalazł prace w jednym z hipermarketów :) Pracuje tam już trzy lata. Nie jest to praca jego marzeń :) ale nie narzeka i cóż lepsza taka praca jak wcale. To było 3 lata temu Ale takie jak teraz jest bezrobocie wśród młodych ludzi to woła po prostu o pomstę do nieba. W samym moim bliskim otoczeniu są 4 młode osoby bez pracy i to niektóre po studiach. Uważam ,że kraj który nie potrafi dać młodym ludziom pracy jest źle zarządzany. Życzę Ci kochana by i do Ciebie wreszcie odezwał się pracodawca i byś znalazła pracę .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za pozostawione słowo :)